Miewam czasami takie dzikie fantazje, w których spoglądam na te wszystkie najnowsze artykuły badawcze w Nature czy tam innym Science, a w moich oczach wcale nie pojawiają się łzy rozpaczy, tylko błysk zrozumienia. Język angielski jest mi niestraszny, bo znam doskonale ten naukowy slang, wykresy nie wywołują chwilowego porażenia, bo w mig wszystko pojmuję. Tekst pochłaniam w kilkanaście minut, a mój błyskotliwy umysł dokonuje jego krytycznej analizy. Potem wypijam puszkę coli, bo tak się nieszczęśliwie składa, że jestem od niej uzależniona  (jak i od chipsów o smaku cebulki ze śmietanką), a następnie wracam do analizowania komórek glejowych w dziesięciu najinteligentniejszych mózgach świata. No ale to tylko fantazje, bo w rzeczywistości konam właśnie nad podręcznikiem do biochemii, przeklinając głośno dzień, w którym wybrałam  w liceum klasę humanistyczną zamiast biolgiczno – chemicznej.

Advertisements

2 thoughts on “Dzikie fantazje

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s